Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 28/11/2022 |
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

W ostatniej chwili polecieli do Ukrainy po 4-letniego Rusłana. Historia, która jest promykiem nadziei

RUSLAN JAGGE

Kelci Christine Jagge | Facebook

Annalisa Teggi - 05.03.22

Dokładnie wtedy, kiedy Amerykanom zalecono ewakuację, młode małżeństwo, od niedawna chrześcijanie, lecieli do Ukrainy po porzuconego w ośrodku dla dzieci 4-latka. Chłopiec ma porażenie mózgowe, był niedożywiony.

Jeden z ostatnich amerykańskich paszportów umożliwiających wyjazd, a raczej ucieczkę z Ukrainy, wydano Rusłanowi – uroczemu chłopcu ze zdjęcia. Jego rodzicom adopcyjnym udało się go wyrobić na kilka godzin przed ewakuacją ambasady amerykańskiej.

RUSLAN JAGGE

W morzu coraz tragiczniejszych wiadomości, które co chwilę napływają z Ukrainy, jest i mała historia z happy endem: Theron i Kelci Jagge z San Antonio w Teksasie adoptowali niepełnosprawnego, niedożywionego chłopczyka, który przebywał w jednym z domów dziecka we wschodniej Ukrainie. Sami po niego pojechali i zabrali go do Stanów Zjednoczonych na kilka dni przed rosyjską inwazją. Theron, ojciec adopcyjny, powiedział:

W czasie tej długiej drogi wydarzyło się tyle cudów, że trudno je zliczyć. […] Np.: po dotarciu na lotnisko usłyszeliśmy, że za 9 minut wszystko zostanie zamknięte, a my nie mieliśmy jeszcze biletów i byliśmy w zupełnie nieznanym miejscu. Ale pracownicy wszystko migiem załatwili, żeby dziecko mogło polecieć. Tak właśnie miało być, wszystko było potrzebne.

Za ksat.com

Skontaktowałam się z Kelci – adopcyjną mamą. Podkreśla, że nie tylko chce podziękować za to, że Rusłan jest teraz w bezpiecznym miejscu, otoczony miłością, ale także zaapelować, żeby świat nie zapomniał o tym, że w ukraińskich sierocińcach ciągle jest wiele niepełnosprawnych dzieci, których życie jest teraz zagrożone.

Trudna droga, która zaczęła się od nawrócenia

Gdzie jest początek tej historii? Decyzja o adopcji niepełnosprawnego dziecka może być owocem czysto ludzkiego aktu miłości. Ale historia Theron i Kelci Jagge, małżonków po trzydziestce, zaczęła się od pewnego zdarzenia, które zmieniło ich życie.

Ta długa historia zaczęła się w połowie 2020 roku. Nawróceni na chrześcijaństwo małżonkowie postanowili adoptować dziecko ze specjalnymi potrzebami.

Za New York Times

W pełni pandemii zostali „pochwyceni” przez Chrystusa i postanowili podjąć drogę międzynarodowej adopcji, z całą biurokracją, którą możemy sobie (nie całkiem) wyobrazić, a na dodatek w okresie obowiązywania restrykcji sanitarnych. Kiedy pytam Kelci, czy tak właśnie było, podsumowuje zwięźle w amerykańskim stylu:

Tak, zostaliśmy ocaleni i w 2020 roku Bóg przemienił nasze serca.

Decyzja nie była więc podyktowana względami czysto dobroczynnymi i humanitarnymi, choć oczywiście nie byłoby w tym nic złego. Kelci podkreśla, że jako pierwszy zadziałał Bóg. To On wyrywa nas z naszych wojenek i katapultuje w sam środek bitwy. Zostaliśmy ocaleni – możemy zakasać rękawy. Przesłanką wszelkiej chrześcijańskiej dobroczynności jest uznanie, że to przede wszystkim my sami doświadczamy nieskończonego miłosierdzia.

RUSLAN JAGGE

Urodzić się niepełnosprawnym w Ukrainie

Zdjęcie zobaczyliśmy, jeszcze zanim zaczęliśmy myśleć o adopcji – opowiada Kelci – i powiedzieliśmy sobie: Teraz! To najlepszy moment.

Za Fox4

Ktoś może powiedzieć, że raczej najgorszy, biorąc pod uwagę sytuację w Ukrainie. Na zdjęciu był mały Rusłan, który od ósmego miesiąca życia mieszkał w domu dziecka we wschodniej Ukrainie, na terenie jednej z separatystycznych republik. Kiedy w zeszłym miesiącu państwo Jagge przyjechali na miejsce, przy granicy zbierały się wojska rosyjskie, a obywatele amerykańscy zostali wezwani do ewakuacji. A oni polecieli właśnie tam, w miejsce, z którego należało uciekać.

Ktoś już wcześniej porzucił Rusłana. Państwo Jagge nie zrobili tego, walczyli o to, by zabrać go do Ameryki. W Ukrainie niestety niepełnosprawne noworodki często są porzucane. Państwo Jagge modlą się teraz, już w domu, za wszystkie dzieci, które zostały w ośrodkach i za wszystkich, którzy pomogli im zabrać Rusłana w bezpieczne miejsce.

„Udało nam się skontaktować z jednym z naszych tłumaczy. Schronił się teraz w metrze” – mówi Theron Jagge.

Czterolatek, który dostawał opioidy

Od kiedy Rusłan wylądował w Teksasie, jest objęty pełną opieką w szpitalu pediatrycznym w San Antonio. Jego adopcyjni rodzicie są razem z nim i dostrzegają wyraźne sygnały poprawy.

Rusłan ma porażenie mózgowe, musi być karmiony sondą, a w ostatnich tygodniach, podczas gdy państwo Jagge starali się poruszyć niebo i ziemię, żeby go zabrać do Stanów Zjednoczonych, zachorował na zapalenie płuc. W dodatku był poważnie niedożywiony. Jeszcze kilka dni bez leczenia, a stałoby się najgorsze.

Uderza jeden szczegół.

W ogóle nie płakał. Dopiero później zrozumieliśmy, że dostawał silne leki na uspokojenie.

Za New York Times

Rusłan cierpiał więc również z powodu zespołu odstawiennego, ponieważ w ośrodku podawano mu opioidy.

Teraz, patrząc wstecz z bezpiecznej, świetnie wyposażonej sali szpitalnej, adopcyjny ojciec Rusłana mówi:

„To wszystko zrobił Pan Bóg. Po drodze wydarzyły się różne drobne rzeczy, które pozwoliły nam wrócić do domu”.

Za Fox4

I to jest sedno modlitwy, w której powierzamy Bogu obecną sytuację Ukrainy. W przypadku Rusłana mamy happy end – pociechę dla drżącego serca. Bądźmy pewni, że w mroku, który spowija teraźniejszość, Matka Boże i Bóg Ojciec prowadzą do domu ludzkość w godzinie próby.  

Tags:
adopcjaUkrainawojna
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail