Aleteia logoAleteia logoAleteia
niedziela 25/02/2024 |
Aleteia logo
Pod lupą
separateurCreated with Sketch.

Przystań Świętego Mikołaja – bezpieczne miejsca dla dzieci z Ukrainy

Przystań Świętego Mikołaja

Źródło: Towarzystwo Rozwijania Aktywności Dzieci „Szansa”

Dariusz Dudek - 04.08.23

Wojna w Ukrainie trwa od ponad roku. Dzieci, które uciekły ze swojej ojczyzny, potrzebują bezpiecznego miejsca, by zapomnieć o traumatycznych doświadczeniach i zasymilować się z nowym społeczeństwem. Taką przestrzenią są Przystanie Świętego Mikołaja.

Fundacja Świętego Mikołaja

„Założyliśmy Fundację Świętego Mikołaja, bo mimo dorosłego wieku nie chcieliśmy przestać wierzyć w istnienie św. Mikołaja. I w ten sposób, już od 20 lat pomagamy dzieciom w potrzebie”. Tak Fundacja Świętego Mikołaja pisze o sobie na swojej stronie internetowej. Od lat angażują się we wsparcie dzieci i ich rodziców. Działają na rzecz domów samotnych matek, hospicjów dla dzieci, domów dziecka. Pomagają najmłodszym z Aleppo, a od wybuchu wojny w Ukrainie dzieciom z tamtego kraju.

Jednym z projektów są „Przystanie Świętego Mikołaja”. To organizowane przez różne stowarzyszenia, grupy i fundacje miejsca, w których dzieci z Ukrainy mają szansę zapomnieć o dramacie wojny, zasymilować się ze społeczeństwem lub nauczyć się języka polskiego. Przystanie to bezpieczne miejsce, w których można nabrać sił i umiejętności, by wypłynąć już samodzielnie w życie.

Zapewnić dzieciom dzieciństwo

Jednym z miejsc, w których działa Przystań Świętego Mikołaja jest Ostrów Wielkopolski. Pani Irena Savenko, która sama uciekła z ogarniętej wojną Ukrainy, chciała pomóc dzieciom, które zmagały się z wojenną traumą. „Chciałam, żeby dzieci miały po prostu dzieciństwo” – mówi w rozmowie z Aleteią. W Ukrainie prowadziła zajęcia plastyczne i postanowiła zorganizować je także w Polsce. 

„Kiedy dzieci przychodziły na pierwsze spotkania rozmawiały tylko o wojnie” – wspomina pani Irena. „Kto skąd uciekał, jak to wyglądało. W ich oczach był może nie tyle lęk, co smutek”. Pani Irena zaczęła prowadzić zajęcia plastyczne. Dzieci tworzyły obrazy z plasteliny, malowały za pomocą farbek i… gąbek do mycia naczyń. Z pudełek czy puszek przygotowywały przyborniki na dokumenty lub długopisy. 

„Na początku dzieci pytały, czy robimy te rzeczy dla żołnierzy walczących na froncie. Odpowiedziałam: «Nie. Robicie je dla siebie». Powoli dzieci przestawały rozmawiać o wojnie, a o tym, co i dla kogo robiły: co malują, komu to dadzą. Ich oczy zaczęły błyszczeć!”

Pani Irena jest przekonana, że sztuka pozwala oderwać głowę od smutku i traumy. Zajęcia zaś, które prowadzi w języku ukraińskim, zapewniają dzieciom poczucie bezpieczeństwa. W innych miejscach mogą się uczyć języka polskiego i integrować z rówieśnikami. Ale na warsztatach plastycznych mają bezpieczną przystań swojego języka, kolegów i sztuki. „W imieniu swoim, dzieci i rodziców dziękuję Ostrowskiemu Centrum Terapii – to tam odbywały się nasze spotkania” – mówi pani Irena.

Przystań prowadzona przez Fundację Inspiracja i Rozwój stopniowo łączyła zajęcia dla dzieci z Ukrainy i z Polski.

Dzieci dostają dużą dawkę otuchy

Fundacja Inspiracja i Rozwój w miejscowości Niekłań Wielki w Świętokrzyskiem zorganizowała trzy edycje Przystani. Pierwsza była skierowana do dzieci z Ukrainy, natomiast dwie pozostałe tak dla Ukraińców, jak i Polaków w celu integracji środowisk.

„Od samego początku organizowaliśmy zajęcia integracyjne i edukacyjne” – mówi pani Agnieszka Woźniak. „Najpierw robiliśmy zajęcia z języka polskiego i angielskiego, a potem zajęcia integracyjne: wycieczki, wyjścia do bawialni, itd.”.

Z zajęć regularnie korzysta 12 dzieci. Na różne wycieczki dołączają do nich także dzieci z innych miejsc, choćby w ramach akcji „Wakacje w mieście”. „W tym momencie w zajęciach Przystani uczestniczy tylko 4 dzieci, bo pozostałe wyjechały na wakacje do Ukrainy”. 

W ramach Fundacji działa także Centrum Młodzieży i Wolontariatu, które skupia starszych uczniów tak z Polski, jak i z Ukrainy. „Widać było, że oni się trzymają ze sobą, rozmawiają, jechali razem na wycieczki. Często wspólnie prowadzili różne zajęcia. To była naprawdę udana integracja” – mówi z radością pani Agnieszka. „Integracja dzieci z Polski i Ukrainy daje tym ostatnim dużą dawkę otuchy. Poznają nasz świat i naszą kulturę”. 

Pani Agnieszka wspomina, że nauczycielka języka polskiego, która uczy dzieci z Ukrainy, nie raz słyszy, że dzieci są zdziwione tym, jak serdecznie zostały przyjęte. 

Integracja stała się ważnym elementem Przystani znad Jeziora Czorsztyńskiego.

Przystanie Świętego Mikołaja: zobacz zdjęcia z zajęć z dziećmi z Ukrainy!

Misja została wykonana

Stowarzyszenie „Sprężyna” Centrum Edukacji Nieformalnej działa od 2011 r. w Czorsztynie i okolicach. Jedną z założycielek jest Aneta Markus, która na co dzień pracuje w branży turystycznej, ale z pasji jest typowym społecznikiem.

„Kiedy zaczęła się wojna pojechałam do Krakowa, skąd zabrałam mamę z dziećmi. Chciałam im zapewnić dach nad głową i jakoś pomóc” – wspomina pani Aneta. Z czasem wokół zaczęło mieszkać coraz więcej rodzin z Ukrainy. Wśród nich – rodziny zastępcze. „Zauważyłam, że dzieci z Ukrainy dużo czasu spędzają z telefonem w ręku lub przed laptopem. Nie znały nowego środowiska i nie miały w co się zaangażować”. Razem ze „Sprężyną” napisali projekt do Fundacji Świętego Mikołaja i zaczęli organizować Przystanie.

Po opieką Stowarzyszenia znalazły się rodziny zastępcze, która uciekły z Ukrainy. Opiekowali się oni gromadką dzieci od 4 do 15 lat. „To niezła mieszanka wybuchowa” – uśmiecha się pani Aneta. „Dzieci w różnym wieku, z różnych rodzin, z różnymi problemami, a na dodatek w innym kraju”. W ramach poszczególnych edycji Przystani zaczęli organizować wsparcie psychoterapeutyczne, warsztaty o emocjach, różne wyjazdy, zajęcia: jazdę na koniach, wyprawy rowerowe. Dzieci i ich rodzice byli bardzo chętni na wszystkie aktywności. Widząc, jak wiele się dzieje, także polskie rodziny chciały brać udział w tych wydarzeniach.

„Na początku odmawialiśmy. Organizowaliśmy zajęcia dla Ukraińców. Jednak po jakimś czasie stwierdziliśmy, że to nie jest dobre rozwiązanie, że zaczyna się tworzyć napięcie i poczucie niesprawiedliwości” – wspomina pani Aneta. Zaczęli zatem w Przystani Świętego Mikołaja przyjmować dzieci z Polski i z Ukrainy, co zapewniło prawdziwą integrację tych środowisk.

„Oczywiście dzieci są różne i wynoszą różne rzeczy z domu” – mówi pani Aneta – „Ale gdy zaczyna się zabawa i wspólne spędzanie czasu wszystkie różnice gdzieś znikają.

Przystań Świętego Mikołaja prowadzona przez „Sprężynę” najprawdopodobniej skończy swoją działalność. Jej cel został osiągnięty – integracja uchodźców z Ukrainy z Polakami. „Można powiedzieć, że misja została wykonana” – śmieje się pani Aneta. 

Misja Przystani na warszawskiej Ochocie trwa jednak nadal.

Szansa na bezpieczną Przystań

Towarzystwo Rozwijania Aktywności Dzieci „SZANSA” działa od 1992 r. W swoich działaniach skupia się na współpracy z rodzicami i szkołami celem tworzenia środowiska wspierającego rozwój dzieci i młodzieży. Gdy wybuchła wojna na Ukrainie czymś naturalnym było zajęcie się dziećmi z Ukrainy, które znalazły się warszawskiej Ochocie. Towarzystwo miało zaplecze i wolontariuszy, ale zaczęło brakować źródeł finansowania. Zgłosili się do projektu Przystani Świętego Mikołaja.

Potrzebujący dzielą się na trzy grupy. W jednej są mamy z najmłodszymi dziećmi. Dla nich zostało zorganizowane środowisko wsparcia i integracji dla matek oraz miejsce dla zabawy dla dzieci, którymi zajmowali się wolontariusze z różnych krajów. Druga grupa to dzieci w wieku wczesnoszkolnym, dla których organizowano różne zajęcia, wyjazdy, wycieczki czy zabawy. Trzecia grupa to młodzież. Zajęcia Przystani dla nich skupiały się przede wszystkim na wspólnej nauce z polską młodzieżą, by opanować trudny materiał szkolny w obcym dla nich języku. To zapewniało także integrację z rówieśnikami.

„Przystań pomieściła wszystkie te grupy” – mówi prezes „Szansy” Magdalena Szlom. „Dzieci znajdują tu przestrzeń do zabawy i rozwoju własnych pasji, a młodzież przede wszystkim integrację z polskimi koleżankami i kolegami. Nie tylko razem się uczyli, ale też brali udział w różnych wydarzeniach: wspólne gotowanie czy wyjścia do miejsc kultury i sportu”.

Potrzeba istnienia Przystani w Warszawie jest wciąż konieczna. „Warszawa jest drogim do życia miastem, a my oprócz zapewnienia przestrzeni na zabawę, naukę i integrację staramy się pomóc ukraińskim rodzinom materialnie, by dzieci nie czuły się gorsze” – podkreśla pani prezes.

„Rodziny, które korzystają z naszej pomocy, są tu u siebie! Przychodzą w soboty do budynku Towarzystwa. Dzieci się tu bawią i nie chcą wychodzić. Ich mamy organizują im tutaj urodziny. To naprawdę jest dla nich bezpieczna przystań!” – podkreśla Magdalena Szlom.

Tags:
dziecipomoc charytatywnaUkrainawojna
Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail