Aleteia logoAleteia logoAleteia
niedziela 14/04/2024 |
Aleteia logo
Wiedziałeś o tym?
separateurCreated with Sketch.

Jak pogodzić wszechmoc i miłosierdzie Boga z istnieniem zła? Oto odpowiedź „ostatniego człowieka, który wiedział wszystko”

LEIBNIZ

akg-images/EAST NEWS

Rafał Urbanowicz - 15.06.20

Gotfryd W. Leibniz pozostawił po sobie ok. 100 tomów pism. Ale najsłynniejszą chyba kwestią filozoficzną jaką poruszył, jest problem teodycei – wytłumaczenia problemu zła w stworzonym przez dobrego i wszechmocnego Boga świecie.

Nazwać zresztą Leibniza filozofem to spore niedopowiedzenie. Cytowane w tytule słowa profesora Kołakowskiego nie są przesadą. Leibniz był bowiem polihistorem, czyli człowiekiem biegłym w wielu dyscyplinach. Jako dyplomata stworzył projekt „Stanów Zjednoczonych Europy”, jako matematyk opracował równolegle z Izaakiem Newtonem rachunek różniczkowy. Wypowiadał się niemal na każdy temat, choć w przeciwieństwie do większości tego typu ludzi jego stanowisko niemal zawsze było warte odnotowania. Przede wszystkim był jednak Leibniz filozofem i autorem jednego z najbardziej oryginalnych systemów w tej dyscyplinie.

Teodycea

Problem teodycei, o którym dzisiaj mowa, nie jest jego podstawowym elementem, lecz z pewnością najbardziej popularnym. Istnienie zła na świecie wydaje się podważać albo wszechmoc Boga (tak np. twierdził Platon, którego Stwórca ograniczony był właściwościami chaotycznej materii), albo jego dobro. Leibniz uważał, że rzeczywiście mógł Bóg stworzyć inny świat i rzeczywiście, stworzył taki, na którym wydaje się istnieć wiele zła. Jednocześnie ciągle można mówić o Boskiej dobroci. Dlaczego? Stworzył On bowiem najlepszy z możliwych światów.

Leibniz twierdził, że zło można podzielić na trzy kategorie. Zło metafizyczne to niedoskonałości stworzenia – fakt, że nie możemy latać może się tu wydać takim brakiem. Zło fizyczne dotyczy bólu i cierpienia (często spotykane w przypadku choroby pytanie: „jak Bóg mógł dopuścić, żebym tak cierpiał?!”). No i jest oczywiście zło moralne, czyli po prostu grzech. Te rodzaje zła nie są sobie równe: najważniejsze jest zło metafizyczne, z którego wynikają pozostałe.

Zdaniem niemieckiego filozofa świat jest niedoskonały z natury. W istotę stworzenia wpisane są pewne ograniczenia – nie ma rzeczy, której nie dałoby się dopisać jakiegoś wyimaginowanego przymiotu. Ryby nie potrafią mówić a ptaki rozwiązywać sudoku. Świat bez wszystkich swych „ułomności” nie mógłby więc po prostu istnieć – Bóg musiał się więc na coś zdecydować. Oczywiście, mógł też nie decydować się na nic. Jednak zdaniem Leibniza lepiej jest istnieć niż nie istnieć. Bóg nie tworząc żadnego świata postąpiłby gorzej, niż tworząc taki, który ze swej natury musi posiadać jakieś braki. Ale dlaczego zdecydował się na takie braki a nie inne?

Z pewnością „brakiem” człowieka jest jego podatność na cierpienie i choroby. Jednak według Leibniza nie można rozpatrywać „dobra” przez pryzmat pojedynczego człowieka czy nawet ludzkości w ogóle. Świat jest wielką, logiczną konstrukcją poszczególnych elementów, w których zmiana jednego spowodowałaby zmiany w innym.

Świat najlepszy z możliwych

Świetnie widać do choćby w komedii „Bruce Wszechmogący”, gdzie obdarzony boską mocą człowiek postanowił akceptować wszystkie prośby o  uzdrowienie, wygraną w totolotka, awans w pracy. W efekcie wywołał potężne strajki służby zdrowia narażonej na masowe zwolnienia, inflację spowodowaną dużą ilością zwycięskich zakładów czy zamieszki wśród uczciwych pracowników, bo ktoś inny „wymodlił” niezasłużony awans. Krótko mówiąc: czasami wydaje nam się, że moglibyśmy stworzyć lepszy świat, ale tak naprawdę byłoby dużo gorzej.

Co jednak ze złem moralnym? To proste: wynika ono z wolnej woli. Ta zaś jednak dużo częściej niż za złe odpowiada za dobre uczynki. Człowiek bezwolny byłby dużo mniej doskonałym stworzeniem, nawet gdyby nie mógł grzeszyć. Także tu spośród dwóch możliwych wyborów Bóg zdecydował się według Niemca na ten lepszy.

Nie oznacza to jednak, że Leibniz uważał istniejący na świecie ład za idealny. Wręcz przeciwnie: szczęście człowiek może osiągnąć, tylko poznając pierwotną, boską harmonię i, korzystając ze swej wolności, dążąc do jej urzeczywistnienia.

Źródło: F. Copleston „Historia filozofii”


PYTANIA O CIERPIENIE

Czytaj także:
6 pytań o cierpienie do wiedeńskiego psychiatry


CIERPIENIE

Czytaj także:
„To wola Boża”. „Cierpienie uszlachetnia”. A skąd ta pewność? Krzyż cierpienia, który może być zbawienną kładką

Tags:
cierpieniefilozofia
Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail