Aleteia logoAleteia logoAleteia
czwartek 29/02/2024 |
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Dostojnik w trampkach, czyli jak papież trafił do Regionu Kozła

Pomnik Jana Pawła II (Karola Wojtyły) na kajaku w Zbąszyniu

fot. Łukasz Witkiewicz

Łukasz Witkiewicz - 30.08.23

W niektóre dni za figurą pojawia się kurtyna wodna bijąca z fontanny, o zmierzchu jest ona podświetlana. Pomnik stoi niemal naprzeciw miejsca, w którym ponad 60 lat temu Karol Wojtyła zatrzymał się na biwak.

Każdy, kto zacznie odkrywać dla siebie tę krainę, będzie zachwycony tutejszymi lasami. Ogromne przestrzenie wysokich borów wydają się wchłaniać przybyszów zmierzających tu z każdej strony. Wśród zielonych ostępów można wciąż odnaleźć rozproszone po łąkach i polanach olenderskie zagrody zbudowane z drewnianych bali 300 lat temu.

Są też jeziora, bogactwo tych ziem, ciągnące się od południa na północ, niczym ponawlekane na linię rzeki paciorki korali. Rzeki natomiast, jakby na przekór wartkiemu tutaj nurtowi życia, toczą swoje wody leniwie. Witajcie w obficie obdarzonym przez naturę i kipiącym niezliczonymi aktywnościami Regionie Kozła.

Przejdź od razu do galerii zdjęć

Dostojnik w trampkach

Któregoś lata, grubo ponad pół wieku temu, spokojne wody Obry przyniosły do największego w regionie miasta, Zbąszynia, kajakarzy. Uczestnicy spływu urządzili biwak na łące jednego z mieszkańców. Grupie młodzieży przewodził postawny, czterdziestoletni mężczyzna. Nie wiadomo do końca, czy właściciel działki przy ul. Miodowej, pan Pakuła miał świadomość że kierownikiem wycieczki był biskup krakowski Karol Wojtyła.

Pamiętajmy, że były to czasy przedsoborowe — hierarcha w trampkach, w krótkich spodniach,  a w dodatku przybywający w kajaku, to nie był oczywisty widok. Teraz wszyscy doskonale wiemy, że Jan Paweł II uwielbiał ruch, uprawiał sporty, a kiedy oddawał się ulubionym aktywnościom nie zważał na konwenanse.

Wtedy jednak, w lipcu 1960 r. arcypasterz-sportowiec musiałby być dla mieszkańców nadobrzańskiego miasta nie lada sensacją. W każdym razie zbąszynianie zapamiętali grupę młodzieży z charyzmatycznym księdzem. Po nocy spędzonej na brzegu rzeki kajakarze zwinęli obóz i ruszyli w dół Obry, w stronę trzcielskich jezior.

Karol Wojtyła na kajaku i podczas golenia. Wszyscy kochamy te zdjęcia!

Wielkopolskie ADHD

Podobno ludzie dzielą się na doerów (z angielskiego do – robić, czynić) i dreamerów (ang. dream – śnić, marzyć). Z moich osobistych, niezobowiązujących obserwacji wynika, że Region Kozła, to kraina doerów. Z lekką zazdrością i przekąsem człowieka urodzonego w Kongresówce, diagnozuję tu u wszystkich wielkopolskie ADHD,  ale właśnie dzięki mieszkańcom, którzy aktywność mają we krwi, tu się naprawdę dzieje! Konkretnie (to region ludzi rzeczowych),

W samym tylko Zbąszyniu, w ciągu roku odbywa się ponad 150 różnego rodzaju imprez o sportowo-rekreacyjnym! Do tego dochodzą również przedsięwzięcia kulturalne, wydarzenia muzyczne, odchody rocznicowe, historyczne oraz patriotyczne. W ten sposób przejawia się oszałamiający aktywizm miejscowych. Mam silne wrażenie, że kiedy tutejsi biorą się za jakieś pozytywne działania wszelkie podziały znikają, a w efekcie miasta, wsie i gminy cieszą się ze wspólnie wypracowanych pożytków. Przedsięwzięcie, któremu bieg nadano kilkanaście lat temu, i któremu towarzyszą jeszcze inne inicjatywy, wpisuje się w tutejszy zwyczaj działania, jednoczenia się oraz współpracy różnych środowisk.

Spływ kajakowy na Obrze
Spływ kajakowy rzeką Obrą szlakiem Karola Wojtyły

Jak komitet, to komitet

Gdyby panowie pozujący do zdjęcia przybrali bardziej srogie miny i gdyby barwy zredukować do czerni i bieli, wyglądaliby niczym uchwyceni na XIX-wiecznym dagerotypie. Wszyscy na galowo, pod krawatem, z szarfą na ramieniu, w centrum, w sutannie ksiądz proboszcz Zbigniew Piotrowski. Zdjęcie wykonano jednak w XXI w, w 2007 r., kiedy były burmistrz Rafał Suchorski wraz z księdzem proboszczem zawiązali Społeczny Komitet Budowy Pomnika Karola Wojtyły.

W polskiej kulturze popularnej istnieją dwa rodzaje relacji proboszczów z burmistrzami.

Pierwszy z nich, to sztama, porozumienie i wspólne działanie. Drugi model (zobrazowany np. w jednym ze znanych seriali), to wieczny antagonizm i konfrontacja. W Zbąszyniu na szczęście dla wszystkich od zawsze panuje ten pierwszy rodzaj stosunków na linii parafia-ratusz. To także specyfika wielkopolska, bowiem już od czasów zaborów duszpasterze zawsze byli blisko tutejszego ludu – strzegli polskości, krzewili wszelką kulturę i edukację. Wspólnie też z parafianami uczciwie gospodarzyli powierzonymi im ziemskimi dobrami. Komitet, któremu przewodniczył starosta nowotomyski Andrzej Wilkoński miał w swoim składzie miejscowych społeczników i przedsiębiorców. Postanowiono, że skoro miasto mogło poszczycić się odwiedzinami przyszłego świętego, to warto zostawić wyraźną pamiątkę po tym wydarzeniu.

Tomasz Kurasiński, obecny burmistrz Zbąszynia, był sekretarzem organizacyjnego gremium, dlatego do dziś pieczołowicie przechowuje dokumentację – akty organizacyjne, umowy, oświadczenia, protokoły, listy potencjalnych donatorów, a nawet wycinki prasowe.

Jak wspomina, lokalna społeczność bardzo dobrze przyjęła pomysł papieskiego pomnika; sprzeciwu, poza jakimiś pojedynczymi głosami właściwie nie było. Potwierdzeniem entuzjazmu mieszkańców było dość szybkie zgromadzenie funduszy w ramach zbiorki publicznej. Zostały też wybite specjalne medale, by ich sprzedaż zasiliła kasę komitetu.

Powstała też limitowana seria kilkunastu specjalnie odlanych medali, które wystawiono na licytacjach. Andrzej Wilkoński wspomina jak z żoną zorganizowali w swoim domu sztab całego przedsięwzięcia, i mimo że mieszkańcy okazali się hojni, to jednak zebranie funduszy wymagało sporo pracy – w tamtych czasach zbiórki internetowe nie były powszechnie znane. I kiedy prace szły pełną parą ksiądz proboszcz powiedział nagle: stop.

Zbąszyński duszpasterz na moment zaparkował projekt, by rzetelnie sprawdzić, czy odwiedziny przyszłego papieża rzeczywiście miały miejsce. Bowiem przekaz ustny i relacje mieszkańców to jedno, ale solidnej dokumentacji historycznej nie można zaniedbać. Swoimi, kościelnymi kanałami ksiądz dziekan dotarł do źródeł, które potwierdziły udział papieża (wtedy jeszcze biskupa) w spływie kajakowym z młodzieżą, obrzańskim szlakiem w dniach od 27 lipca do 05 sierpnia 1960 r.

Spływ kajakowy na Obrze
Spływ na jeziorach zbąszyńskich

Kreatywna wizja

Prace można było kontynuować z czystym sumieniem. Zwrócono się o projekt i wykonanie do poznańskiego rzeźbiarza śp. prof. Jerzego Sobocińskiego. Artysta przeprowadził wizję lokalną i w porozumieniu z działaczami wyznaczył miejsce dla pomnika nad brzegiem rzeki. Pomysł pomnika był nietypowy – miał przedstawiać Jana Pawła II… w kajaku. Inspiracją tej dość nietypowej, niepomnikowej formy było zdjęcie, które znalazł inicjator projektu Rafał Suchorski; fotografia przedstawia Karola Wojtyłę siedzącego w kajaku, pochłoniętego lekturą. Projekt został zaakceptowany, choć był nietuzinkowy, kreatywny i unikatowy na polską, ba! światową skalę.

W czasie, kiedy powstawał brązowy odlew w pracowni syna profesora – Roberta Sobocińskiego (również rzeźbiarza i odlewnika), miejscowe władze zadbały o przygotowanie miejsca pod pomnik. Na brzegu Obry nieopodal rynku przygotowano specjalnie skwer i cokół pod metalową rzeźbę. W tym czasie w sklepie jednego z członków komitetu pojawiła się wizualizacja przyszłego dzieła, aby mieszkańcy mogli się zaznajomić i oswoić z wizją artysty. Wreszcie, wiosną 2009 r., rzeźba została zainstalowana, a 10 maja metropolita poznański, arcybiskup Stanisław Gądecki dokonał poświęcenia pomnika.

Od tego czasu można podziwiać nietypowe upamiętnienie wielkiego rodaka – nad rzeką unosi się podłużny kształt kajaka, mężczyzna odłożył na chwilę wiosło i w wielkim skupieniu czyta rozpostartą na kolanach księgę. Tło monumentu stanowi nurt Obry i przeciwległy brzeg. W niektóre dni za figurą pojawia się kurtyna wodna bijąca z fontanny, o zmierzchu jest ona podświetlana. Pomnik stoi niemal naprzeciw miejsca, w którym ponad 60 lat temu Karol Wojtyła zatrzymał się na biwak.

Pomnik Karola Wojtyły w kajaku: zobacz zdjęcia!

Papież dobrze się tu czuje

Zbąszynianie lubią swoje oryginalne upamiętnienie św. Jana Pawła II. Ale to nie jedyna tutaj inicjatywa związane z postacią świętego papieża. Każdego 2. dnia miesiąca, bez względu na porę roku i pogodę, o godz. 21:00 odbywa się apel przy pomniku. Czuwanie prowadzi Grupa modlitewna św. Ojca Pio i św. Jana Pawła II. Wspólnota w każdy czwartek zbiera się też na mszy św. i adoracji – przed Najświętszym Sakramentem modlą się w poleconych im intencjach, również przychodzących drogą mailową i sms-ową. 

Trzeba też wiedzieć, że tutejszy kościół to sanktuarium maryjne z łaskami słynącymi obrazem Matki Bożej Różańcowej. Co roku odbywają się tu 5-dniowe rekolekcje przygotowujące parafian do uroczystości odpustowej, które kończą się w święto Matki Bożej Różańcowej 7 października. Wtedy też odbywa się pielgrzymka dookoła miejscowego jeziora. W parafii działa kilkadziesiąt róż różańcowych, a kiedy z ożywieniem szybko obliczam, że to musi być przecież kilkaset osób, ksiądz proboszcz nieco studzi mój entuzjazm, bo kiedyś zaangażowanych w różańcowe dzieło było… kilka tysięcy wiernych.

Myślę, że nawet te setki modlących się regularnie na różańcu, to jednak nieźle jak na miasto, które liczy ponad 7 tysięcy mieszkańców. Zresztą cała okolica tutaj jest bardzo wierna modlitwie różańcowej. Papież, bezgranicznie oddany Maryi i gorliwy apostoł różańca musi się tu dobrze czuć w swoim kajaku.

Taniec z wiosłami

Dyrektor Zbąszyńskiego Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji, Tomasz Szczechowicz jest uosobieniem tutejszej energii. Dzięki niemu dzieje się tutaj w sporcie: festiwal siatkówki plażowej„Obłędna plaża” (od jez. Błędno), turnieje tenisa plażowego, zawody motorowodne, międzynarodowe zawody unihokeja juniorek i juniorów, niezliczona ilość biegów, w tym półmaraton dookoła jeziora, i wiele, wiele więcej. Właśnie on wziął osobiście pod swoje skrzydła kolejną inicjatywę — Spływ Rzeką Obrą szlakiem Karola Wojtyły.

Spływ po raz pierwszy odbył się z inicjatywy burmistrza Rafała Suchorskiego w 2005 r., ale wtedy jeszcze w bardzo ograniczonej formule. W 2007 r. organizację przejęło Zbąszyńskie Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji. Dziś na spływ zgłasza się od 150 do 200 uczestników, chętnych byłoby więcej, ale ze względów logistycznych trzeba ograniczać liczbę kajakarzy. Na początku spływ trwał 3 dni, ale od kilku lat trasa obliczona jest na 2 dni. Wycieczka wodnym szlakiem zaczyna się w sobotę czerwcowego weekendu zbiórką na zbąszyńskim kampingu.

Spływ kajakowy na Obrze
Msza św. polowa na Campingu pod Basztą w Zbąszyniu

Po uroczystym otwarciu i błogosławieństwie księdza proboszcza autokary zabierają spływowiczów na początek trasy, do Kopanicy, gdzie wodowane są kajaki. Pierwszy etap kończy się przerwą w Grójcu, następny w Nowej Wsi – na każdym przystanku turyści wodni mogą liczyć na poczęstunek przygotowany przez lokalne społeczności. Po przepłynięciu szerokiego akwenu jeziora Błędno spływ rozbija obóz na Campingu przy Baszcie w Zbąszyniu, tam kajakarze jedzą wspólną kolację i uczestniczą w ognisku. W niedzielę rano odprawiana jest msza święta polowa, a za ołtarz służy drewniany kajak w starym stylu – dokładnie tak, jak na spływach, w których uczestniczył przyszły papież Polak.

Po mszy św. spływ rusza dalej. Podczas przenoski na jazie Obry panie Maria i Regina uczą spływowiczów pieśni (w tym obowiązkowo „Barki”), ale też tańca… z wiosłami. Uczestnicy muszą zwiększyć tempo, by na godz. 12:00 dotrzeć pod papieski pomnik nad Obrą, w centrum miasta. Po odmówieniu modlitwy Anioł Pański pod przewodnictwem księdza z parafii, uczestnicy śpiewają pieśni, a potem następuje słynny już na całą okolicę Taniec z wiosłami. Całemu wydarzeniu asystują mieszkańcy Zbąszynia licznie zgromadzeni przed pomnikiem, na moście i brzegach rzeki.

Taniec z wiosłami pod pomnikiem Jana Pawła II w Zbąszyniu
Taniec z wiosłami pod pomnikiem Jana Pawła II w Zbąszyniu

Następny biwak wypada w miejscowości Strzyżewo, a po przepłynięciu kolejnych jezior wyprawa ląduje w Trzcielu, gdzie impreza się kończy. Zachęceni? Możecie spróbować dołączyć do przyszłorocznego spływu w okolicach połowy kwietnia. Ale musicie być czujni, bo lista zapełnia się w ciągu… kilku minut. Nad bezpieczeństwem imprezy czuwają jednostki miejscowych straży pożarnych i WOPR, a w organizacji pomaga Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” oraz  parafia.

Kolejny landmark

Tomasz Kurasiński obejmował urząd burmistrza z wizją otwarcia miasta na jezioro – sam zresztą wymyślił hasło promocyjne: „Zbąszyń – miasto nad jeziorem”.Pomysł chwycił, dziś plaża nad Błędnem tętni życiem, na rozległym akwenie można uprawiać niemal wszystkie sporty wodne, wypożyczalnia oferuje szeroki asortyment sprzętu wodniackiego, prężnie działa klub żeglarski, a do miasta ściąga coraz więcej turystów.

Wielu karawaningowców przybywa tutaj swoimi kamperami z zamiarem krótkiego postoju, ale najczęściej zostają na dłużej.  Żeglarze i motorowodniacy mogą wpłynąć na swoich łodziach do centrum miasta dzięki marinie, która powstała 300 metrów od rynku.A do symboli Zbąszynia, zapamiętywanych przez przyjezdnych, czyli dwóch wież kościoła, baszty w parku, dołączyła pochylona nad książką sylwetka świętego kajakarza.

Tags:
jan paweł IItradycja
Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail