Aleteia logoAleteia logoAleteia
piątek 02/12/2022 |
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Wybieraj mądrze, czyli jak sobie radzić z przeciążeniem informacyjnym

Kobieta otoczona wieloma źródłami informacji

Shyntartanya | Shutterstock

Małgorzata Rybak - 08.03.22

Trauma to stan zalania emocjami nie do przepracowania, nie do przeżycia. Nie ma najmniejszego sensu fundować sobie czegokolwiek w tym rodzaju na własne życzenie.

Potrzebujemy teraz mnóstwa zasobów, by na różne i dostępne nam sposoby ogarniać sytuację kryzysową, w jakiej uczestniczymy z powodu wojny w Ukrainie. To znaczy, że potrzebujemy sprawdzać, co te zasoby pomnaża, a co sprawia, że wyciekają jak woda na pustyni wylewana w piach. Kiedy spędzasz dzień na śledzeniu bieżących doniesień, to przeznaczasz swoje siły fizyczne i psychiczne na zmarnowanie, chyba że pracujesz jako publicysta. Choć nawet wtedy po trzech dniach wynieśliby cię sprzed biurka w stanie bliskim obłędu, bo nasze mózgi mają ograniczoną pojemność.

Dieta informacyjna

Do nowych nawyków w obecnej rzeczywistości potrzebujemy wprowadzać od zaraz tzw. dietę informacyjną. To nie znaczy, że mamy się nie orientować, co się dzieje – bo możemy zafundować sobie kolejny rodzaj trwałego stresu, spowodowanego udawaniem, że wszystko jest w porządku. Każdy z nas jednak posiada jakąś własną miarę odporności psychicznej. I to ten moment, w którym określenie tej miary bardzo nam pomoże w funkcjonowaniu.

Możemy ulegać złudzeniu, że nasze czuwanie przy serwisach informacyjnych zapewni nam bezpieczeństwo. Owo stanie na warcie jednak nikomu nie służy, za to zalewa nasz mózg hormonami stresu. Przyszłość świata nie zależy od tego, czy z dokładnością do 10 minut sprawdzimy pasek wiadomości albo odświeżymy stronę w przeglądarce. To myślenie magiczne, przez które sobie szkodzimy. Zajęci śledzeniem newsów mamy wrażenie, że robimy coś ważnego; w rzeczywistości marnujemy siły, które moglibyśmy przeznaczyć na twórczy wkład w rzeczywistość.

Zachodzi tu mechanizm podobny jak w martwieniu się: osoba, która się zamartwia, wierzy, że pracuje na rzecz własnego (lub czyjegoś) bezpieczeństwa. W trwającej wieczność próbie generalnej najgorszych scenariuszy zużywa siły i czas, który mogłoby wypełnić karmiące, wartościowe życie. „Hiperczujność” może być w nas śladem po wczesnych doświadczeniach, gdy nic od nas nie zależało (np. gdy byliśmy dziećmi), a działo się wiele zła (czyli po traumie). Wtedy tym bardziej potrzebujemy siebie chronić przed nawałem złych wiadomości. Śledzenie doniesień może oznaczać, że wpadliśmy w zamrożenie. To strefa regulacji emocjonalnej, w której lądujemy, gdy to, co się dzieje, przerasta nas. Pomaga z niej wychodzić kontakt z innymi ludźmi, natomiast ekspozycja na dramatyczne doniesienia wzmacnia znieruchomienie i bezsilność.

Ewakuacja

Warto w tym czasie mieć jedno sprawdzone źródło informacji, jednen serwis. Ja wybrałam oficjalną stronę jednej z bardzo dobrych gazet – jest rzeczowa, w czarno-białej szacie graficznej; w odróżnieniu od wielu serwisów nie epatuje tabloidową czerwienią i nie serwuje dramatycznych zdjęć, krzyczących od pierwszej strony. Znam już trochę swoją wrażliwość (wysoką) i zauważyłam, co się dzieje w moim ciele, gdy zaglądam w różne miejsca w sieci. Gwałtowny spadek energii, panika, ból brzucha – to dla mnie sygnały, że potrzebuję siebie ewakuować z danego miejsca.

Bardzo nie polecam oglądania wojny „live” – w sieci pojawia się mnóstwo filmików kręconych przez żołnierzy czy cywilów z miejsc walk. Nigdy nie wiadomo, co nasze oczy ostatecznie zobaczą, a również obraz może działać traumatyzująco. Gdy tyle już wokół nas dzieje się tragedii, dokładanie sobie obciążenia psychicznego jest nieodpowiedzialne. Trauma to stan zalania emocjami nie do przepracowania, nie do przeżycia. Nie ma najmniejszego sensu fundować sobie czegokolwiek w tym rodzaju na własne życzenie.

Na miarę możliwości

Nasza psychika w tym czasie potrzebuje wsparcia i ochrony, byśmy mogli podejmować wyzwania związane z tym wyjątkowym czasem. Robić to, co możemy i od czego zależy nasze zwykłe, fizyczne życie. Dawać oparcie naszym bliskim. Pomagać osobom w kryzysie migracyjnym. Angażować się w działania pomocowe na miarę naszych możliwości. Nie zrobimy tego wszystkiego z paliwem, które wycieka na obsługiwanie setek strasznych obrazów i analizowanie map wojskowych.

Dobrze obserwować siebie, napięcie, jakiego doświadczamy, spadki i przyrosty energii. Co nam jej dolewa, a co ją upuszcza. Wyznaczyć porę, kiedy zaglądamy do wiadomości i co ważne – cezurę, kiedy zakańczamy śledzenie informacji i idziemy spać. Nasz organizm, by poradzić sobie z tym, co się dzieje, może się domagać więcej snu. A to zawsze dobry sposób na regenerację i zbieranie sił na wszystko, co przed nami.

Tags:
Ukrainawojna
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!