Aleteia logoAleteia logoAleteia
wtorek 05/07/2022 |
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Zamiast sukienki – dres obsypany wiórami. „Lutnictwo to trening cierpliwości i determinacji” [wywiad]

Lutniczka w trakcie pracy

fot. archiwum prywatne

Jolanta Tokarczyk - 19.02.22

Urszula Urbaniec jest artystką lutnikiem. Wykonuje unikalny, romantyczny zawód – tworzy skrzypce. Ukończyła Akademię Muzyczną w Poznaniu w klasie lutnictwa artystycznego, czyli sztuki tworzenia instrumentów strunowych szyjkowych, szczególnie z rodziny skrzypiec.

Nazwa zawodu wywodzi się od lutni, ale kiedy w XVI wieku wzrosło zainteresowanie budową skrzypiec, pierwotne nazewnictwo straciło na znaczeniu. Skrzypkowie wciąż jednak mają w pamięci rody lutnicze Amatich, Guarnerich, a przede wszystkim Stradivarich, którym zawdzięczają najdoskonalsze instrumenty.

Jolanta Tokarczyk: Akademia Muzyczna kojarzy się z kształceniem artystów-muzyków, a tymczasem pani tworzy instrumenty?

Urszula Urbaniec: Tak. Katedra Lutnictwa Artystycznego w Poznaniu, gdzie studiowałam, jest jedyną w Polsce kształcącą artystów lutników na stopniu wyższym i jedną z trzech tego typu uczelni na świecie, oprócz szkół w Belgii i w Turcji.

Zawód lutnika jest więc unikalnym zajęciem?

Studia rozpoczyna zazwyczaj pięć osób, kończą 2-3 z nich. Nauczanie lutnictwa nie zawsze musi odbywać się na studiach wyższych. Zawód wywodzi się z dawnego systemu kształcenia cechowego i relacji mistrz-uczeń. Taki kierunek zdobycia umiejętności nie należy jednak do łatwych. W Polsce aktywnie działa około 100 lutników. To bardzo mało w porównaniu z np. włoskim środowiskiem lutniczym w mieście Cremona.

Jakie cechy powinny charakteryzować kandydata na lutnika?

Lutnictwo jest bardzo złożoną dyscypliną zawodową, wymagającą zdolności manualnych, muzycznych, a także podstawowych informacji na temat rzeźby, architektury, malarstwa, akustyki itd. Aby stworzyć dobry instrument, trzeba posiadać wiedzę z wielu dziedzin.

Przyzwyczajeni do produkcji masowej zapominamy często, że wiele przedmiotów można wykonywać indywidualnie.

Działalność lutnicza może odbywać się w kilku przestrzeniach – w pionie artystycznym – mistrzowskim, w pionie amatorskim i w ramach masowej produkcji w fabrykach.

Po szkole zajmujemy się aspektami artystycznymi i wykonujemy instrumenty od podstaw, aż do uzyskania gotowego produktu. Robimy to ręcznie, w zasadzie bez wykorzystania dużych maszyn, ograniczając się do użycia wkrętarki i piły taśmowej.

Inni lutnicy pracują w fabrykach lub w systemie manufakturowym – wtedy jednym instrumentem zajmuje się kilka osób i ktoś wykonuje np. sklepienia – rzeźbienia płyt, kolejna osoba tworzy główki instrumentów, kolejna je składa, a jeszcze inna – lakieruje.

Dla kogo ręcznie buduje się instrumenty?

Najczęściej dla muzyków orkiestrowych, dla solistów, dla ludzi wykształconych muzycznie. Muzycy-amatorzy, członkowie kapel góralskich i dzieci uczące się muzyki częściej wybierają instrumenty wykonywane przemysłowo. Wynika to z faktu, iż rodzicom trudno jest zainwestować większą sumę pieniędzy w instrument, gdy nie wiadomo, czy dziecko zwiąże z nim swoją przyszłość. Ponadto instrument nie rośnie wraz z dzieckiem, co jest równoznaczne ze zmianą skrzypiec na większe wraz ze wzrostem dziecka.

Dlaczego zdecydowała się pani na zawód lutnika?

Urodziłam się w Bielsku-Białej, ale to tylko moje miejsce urodzenia. Pochodzę ze Szczyrku i stąd jest we mnie zakorzeniona tradycja i kultura góralska. Podobnie jak wielu przyszłych lutników, wcześniej grałam na skrzypcach. Uczyłam już się jako dziecko, przez 13 lat tańczyłam też w Zespole Pieśni i Tańca „Ondraszek” w Szczyrku. Interesowałam się również plastyką, a mama kiedyś obejrzała w telewizji program o zakopiańskim liceum plastycznym im. Antoniego Kenara i zasugerowała, że może lutnictwo to byłby zawód dla mnie. Rozpoczęłam naukę, a wybór szkoły wyższej w Poznaniu był naturalną kontynuacją wcześniej obranej drogi.

Kiedy jednak jako kilkunastoletnia dziewczyna opuściłam dom rodzinny na rzecz szkoły z internatem, nie do końca zdawałam sobie sprawę, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Wiele godzin poświęconych na opanowanie techniki pracy narzędziami, których nigdy wcześniej nie widziałam, to czynności towarzyszące mi każdego dnia. Jednak kluczową kwestią, którą musiałam przepracować, było kształtowanie charakteru. Lutnictwo to przede wszystkim trening cierpliwości i determinacji, a na efekty trzeba długo czekać. Satysfakcja z pierwszych dźwięków wydobywających się z wnętrza samodzielnie zbudowanego instrumentu jest jednak niewyobrażalnie wielka. To nic, że nieraz trzeba zrezygnować ze szpilek i sukienek na rzecz wygodnego dresu obsypanego wiórami.

Już w trakcie studiów brałam udział w kilku konkursach, a w 2019 r. uzyskałam wyróżnienie na VI Międzynarodowym Konkursie Lutniczym. Instrument, który wtedy zaprezentowałam, został wykorzystany m.in. podczas Koncertu Kolęd Rodziny Pospieszalskich w Wilnie.

Czy rodzice też wykonywali muzyczny zawód?

Nie wywodzę się z rodziny o tradycjach lutniczych. Najczęstszy powód, dla którego młodzi ludzie zajmują się lutnictwem, wiąże się jednak rzeczywiście z pracą ich rodziców, którzy najpierw sami prowadzą pracownie, a potem przekazują je dzieciom.

Uważam natomiast, że samo ukończenie szkoły nie wystarcza do zdobycia odpowiednich umiejętności, a konieczna jest praktyka zawodowa. Dawniej uczniowie terminowali u mistrzów, a następnie przez kilka lat praktykowali w różnych pracowniach. Teraz również zdarza się, że lutnicy wyjeżdżają na praktyki do innych lutników.

Niektórzy zajmują się wyłącznie konserwacją, inni koncentrują się tylko na budowie nowych instrumentów, a jeszcze inni działają na obu płaszczyznach. Ja ukierunkowuję się właśnie na budowanie instrumentów.

Zobacz jak wygląda pracownia lutnika:

Jak tworzy się instrument? Czy jest to bardzo czasochłonne?

Rozpoczynamy od wyboru drewna, ponieważ nie każde nadaje się do tego celu. Należy użyć drewna rezonansowego. Instrumenty tworzy się zazwyczaj z jawora i świerku, ponieważ te gatunki mają najlepsze parametry brzmieniowe i zaliczane są do najtrwalszych. Wykonane z nich instrumenty mogą przetrwać nawet 300 lat.

Następnie wybieramy model instrumentu, dla którego musimy stworzyć formę, szablony, a potem kształtujemy instrument. Ścianki boczne są wyginane na gorąco, by nadać im odpowiednie kształty, później odrysowujemy od nich kształt płyt rezonansowych. Następnie rzeźbi się sklepienia, wstawia żyłkę, opracowuje grubości, wycina otwory rezonansowe oraz dopasowuje i przykleja belkę basową, która gra niebagatelną rolę w brzmieniu instrumentu. W tzw. międzyczasie pracujemy nad kształtowaniem główki instrumentu, opracowaniem podstrunnicy. Po ukończeniu wszystkich elementów należy wstawić główkę do korpusu rezonansowego. Tak powstały instrument określa się mianem „ukończonego na biało”. Potem następuje proces lakierowania, który w zależności od rodzaju użytego lakieru może trwać od około 10 dni do miesiąca. Po jego wyschnięciu przystępujemy do uzbrojenia instrumentu, tj. dopasowania i wstawienia duszy, opracowania podstawki, kołków oraz nałożenia strun.

Proces powstawania instrumentu zależy od systemu pracy danego lutnika. Trwa zazwyczaj około 2 miesięcy.

Czy zdarzyło się, że stworzyła pani gotowy instrument, który nie brzmiał tak, jak powinien?

Na etapie budowania instrumentu potrafimy przewidzieć jego zakres brzmieniowy i możemy uniknąć takich sytuacji. Drewno ma swoją gęstość i ciężar. Ważne są grubości płyt, prędkości rozchodzenia się fal dźwiękowych itd. Jeśli jednak okazałoby się po stworzeniu instrumentu, że zakres brzmienia odbiega od ideału, możemy to zmienić poprzez przestawienie duszy, wymianę strun i innych elementów.

Co świadczy o indywidualizmie instrumentu?

O indywidualizmie instrumentu świadczą nie tylko zdobienia, ale również niepowtarzalny charakter; cechy, które nadaje lutnik w trakcie swojej pracy. Lutnicy bez najmniejszego problemu potrafią rozpoznać nawzajem swoje instrumenty. Ja np. wykonałam skrzypce z głową lwa, wzorując się na trendach Polskiej Szkoły Lutniczej. Zbudowałam dwoje takich skrzypiec.

Gdzie w Polsce szczególnie żywe są tradycje lutnicze?

Polska Szkoła Lutnicza wywodzi się ze środowiska poznańskiego, krakowskiego i gdańskiego. Współcześnie jednak głównymi ośrodkami lutniczymi są Poznań i Zakopane oraz środowiska dużych miast. Na pochodzącym z ok. 1700 roku planie Jarmarku Dominikańskiego w Gdańsku wyszczególnione zostały stragany lutnicze, co świadczy o dużym zapotrzebowaniu na instrumenty i silnie rozwiniętej wymianie handlowej. Wśród zmarłych w trakcie epidemii dżumy odnotowano również wielu budowniczych instrumentów, jednak obecnie w samym Gdańsku jest zaledwie kilku lutników.

Jedno jest pewne: tam, gdzie znajdują się teatry i filharmonie i gdzie pracują muzycy, tam też działają lutnicy.

Tags:
muzykapasjarękodzieło
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail