Aleteia logoAleteia logoAleteia
wtorek 05/07/2022 |
Aleteia logo
Kultura
separateurCreated with Sketch.

„Wytłumacz 9-latkowi czym jest aborcja”. Recenzja filmu „C’mon C’mon”

C'MON C'MON

Kadr z filmu

Karol Wojteczek - 22.01.22

Nie jest łatwo nakręcić film budujący, tchnący optymizmem, a jednocześnie nieinfantylny i nieprzesłodzony. Reżyserowi Mike'owi Millsowi sztuka ta udała się w stu procentach.

Wchodzący właśnie do kinC’mon C’monto historia reportera radiowego, Johnny’ego (w tej roli Joaquin Phoenix), który niespodziewanie musi zająć się swoim 9-letnim siostrzeńcem Jessem (rewelacyjny Woody Norman). Matka chłopca opiekuje się w tym czasie jego ojcem, cierpiącym z powodu nawrotu choroby psychicznej.

Wspomniany na wstępie reżyser „porwał się” w swoim dziele na poruszenie całej palety ważkich zagadnień z zakresu rodzicielstwa, komunikacji międzyludzkiej czy wreszcie palących Stany Zjednoczone problemów społecznych. Tym większe należą mu się ukłony, gdyż powiązał te wątki z zaskakującą naturalnością, a także, mimo ich mnogości, nadał im niezwykłej jak na 108 minut filmu głębi.

O czym więc mówi C’mon C’monna poziomie meta? Przede wszystkim ukazuje nam w pełni znaczenie opieki, troski o drugiego człowieka. Gdy główny bohater uczy się (na błędach) zajmować dzieckiem, w tle pobrzmiewa jego tęsknota za niezałożoną nigdy rodziną. Matka Jessego opiekuje się w tym czasie chorym mężem, który przecież chwilę wcześniej wyprowadził się od niej i syna. Z miłości? Na pewno, ale czy nie ma w tym też wyrzutów sumienia po cierpiącej na demencję matce, do której kobiecie brakowało cierpliwości? Co wreszcie z dzieckiem? Czy można, choćby chwilowo, zrezygnować z troski o nie w imię opieki nad kimkolwiek innym? Nie? A jeśli to desperacka próba ratowania rodziny jako całości? C’mon C’mon wypełniony jest podobnego rodzaju pytaniami i dylematami.

Najbardziej przejmujący i rozdzierający serce jest chyba jednak zbudowany przez Woody’ego Normana obraz dziecka pozbawionego poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Za typowymi wydawałoby się dla wieku kaprysami i przejawami buntu kryje się przeszywający lęk o to, czy jest się jeszcze kochanym i potrzebnym. Wielkie brawa należą się tu młodemu aktorowi, ledwie dwa lata starszemu od odgrywanej przez niego postaci.

W całym tym gąszczu skomplikowanych ludzkich losów i relacji niczym dzwon wybrzmiewa apel reżysera: „Rozmawiajcie ze sobą!„. I wybrzmiewa o tyle wymownie, że przecież Johnny, który jest świetnym reporterem, zarabiającym na życie rozmowami z ludźmi i słuchaniem ich, pozostaje całkowicie zagubiony, gdy przychodzi do komunikacji z 9-latkiem (co jeszcze zrozumiałe) i z własną siostrą. Z drugiej strony, dostrzegamy dzięki filmowi, jak bardzo dzieci wyczulone są na nieszczerość czy okrągłe formułki, którymi próbujemy zbyć ich trudne pytania. Reżyser stawia tutaj sprawę jasno: nie możemy lekceważyć poziomu rozumienia świata przez najmłodszych. Nawet jeśli nie zawsze są oni w stanie dobrze ubrać swoje spostrzeżenia w słowa.

Szczególną wymowę (choć nie wiem na ile zamierzoną przez autora) zyskuje w filmie scena, w której Johnny próbuje usprawiedliwić przed Jessem aborcję, jakiej niegdyś dopuściła się matka chłopca. W pewnym jednak momencie mężczyzna zdaje sobie sprawę z własnej bezradności. Konstatuje, że nie da się 9-latkowi tak przedstawić aborcji, aby uznał ją on za coś dobrego.

Przy całym bogactwie analizy wpływu relacji rodzinnych i międzyludzkich na dzieci, Mike Mills znalazł również przestrzeń, by zająć się największymi trapiącymi USA lękami i problemami społecznymi. Nie przez przypadek akcja filmu rozgrywa się w czterech tak różnych geograficznie, kulturowo i ekonomicznie miastach: Detroit, Los Angeles, Nowym Jorku i Nowym Orleanie.

W rozmowach, jakie na potrzeby reportażu przeprowadza Johnny, pobrzmiewają frustracje i obawy, ale też wartości i nadzieje, jakimi żyją młodzi Amerykanie. Skąd czerpią swój optymizm w obliczu narastającego kryzysu gospodarczego i klimatycznego (dziś dopisalibyśmy tu jeszcze pandemiczny)? Ano z rodziny, przyjaciół, miłości i troski okazywanej drugiemu człowiekowi. Ważne to memento i dla polskiej młodzieży, której obecne pokolenie, jak żadne od wielu lat, widzi przyszłość najczęściej w czarnych barwach.

Tags:
filmkomunikacjarodzicielstwo
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail